Czy pomyśleliśmy kiedy nad tym, dlaczego nasze codzienne życie wygląda właśnie tak a nie inaczej? Dlaczego jemy właśnie takie a nie inne śniadanie, taki a nie inny obiad, dlaczego w pewnych momentach zapalamy papierosa, dlaczego wstępujemy do kawiarni, dlaczego kładziemy się spać o jedenastej, dlaczego wstajemy o siódmej? Przecież nie są to fizjologiczne konieczności. Równie dobrze moglibyśmy wstawać o piątej, jeść zupełnie inne śniadanie, w ogóle nie palić papierosów, w ogóle nie chodzić do kawiarni, a kłaść się spać o dziewiątej wieczorem. W teorii owszem — moglibyśmy — ale nie w praktyce. Jeśli już przywykliśmy do papierosów, kawiarni i późnego wstawania, a pewnego dnia postanowimy wszystko to nagle odrzucić i zmienić, rezultatem może być tak przykre samopoczucie i taka niechęć do pracy, że już następnego dnia powrócimy do dawnego trybu życia, odrzekając się na przyszłość wszelkich podobnych prób. Każdy człowiek tkwi w takim czy innym środowisku i zwyczajach jak roślina w gruncie i podobnie jak ona choruje, gdy grunt ten zmienić. Przyzwyczajenie to druga natura — powiadamy. Istotnie, zmienia ono w pewnym stopniu naszą naturę; dowodzą tego choćby zaburzenia organiczne, które mogą wystąpić przy raptownych zmianach trybu życia i odżywiania, zaburzenia takie, jak: bezsenność, bóle głowy, bicia serca, biegunki, wymioty itp. Jeśli pewne bodźce płynące z otoczenia powtarzają się przez jakiś czas, organizm nastawia się na ich odbieranie i przystosowuje się do nich przez wyrobienie pewnych reakcji odruchowych — i to właśnie jest ta „druga natura”, którą zmienić niełatwo.